poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Rozdział 3

                                             Rozdział 3


Po zjedzeniu śniadania wyszłam na chwilę na dwór żeby odetchnąć po dzisiejszej nocy.Trzeba się czegoś więcej dowiedzieć o tym co się stało kiedyś w tym lesie- pomyślałam i spojrzałam w stronę lasu.Po chwili namysłu udałam się do pensjonatu Mikaelsonów.Delikatnie zapukałam do drzwi.Po chwili w drzwiach stanął Klaus.
- Cześć.Wybacz.Pewnie cię obudziłam ale mam ważną sprawę -uśmiechnęłam się lekko
- Nic nie szkodzi.I nie obudziłaś.Zapraszam-powiedział po czym wskazał salon 
- Coś do picia? - zapytał
- Nie dziękuję-powiedziałam po czym usiadłam na sofie
- A więc co się stało - spojrzał na mnie po czym usiadł obok mnie
- Wiesz...Dzisiaj w nocy miałam takie dziwne uczucie.Jakby ktoś mnie lekko przyduszał.Zaczynam się trochę bać...Ostatnio dzieją się u mnie dziwne rzeczy takie jak same otwierane drzwi.Dziwne napisy na lustrze typu zabiję cię  i chciałabym się dowiedzieć czy to ma coś wspólnego z historiami o morderstwach w tym lesie - powiedziałam jednym tchem a Klaus z uwagą mnie słuchał
- Rozumiem.Pomogę ci-uśmiechnął się- Musimy udać się tylko do biblioteki i tam pewnie coś znajdziemy
Po godzinie byliśmy już w miejskiej bibliotece.Długo szukaliśmy informacji ale nic nie znaleźliśmy.Gdy mieliśmy już wychodzić zauważyliśmy leżącą kartkę przy regale książek.
Była to gazeta z 1975 roku.A w niej było napisane:
                                                              Morderstwa!Seryjny morderca na wolności!
Jak ostatnio doniósł ostatnio pewien młody człowiek, w lesie widziano z 20 ciał młodych ludzi a w tym kobiet! Policja ostrzega przed wychodzeniem z domu w godzinach 20 - 7.00 rano.Morderca jest wśród nas  i prosze nikomu nie ufać dopóki nie rozwiążemy zagadki!
Po przeczytaniu kilku linijek z gazety zrobiło mi się słabo.Obok mojego domu zamordowano powyżej 20 osób.A moje i nawet kilku set.
-Hej.Spokojnie.Już dobrze-przytulił mnie Klaus zauważając moją minę-Wszystko będzie dobrze

                                                      Oczami Elijah
- Jane..Myślisz że naprawdę coś straszy w domu Alice? - zapytał Elijah
- Tak.Jestem tego prawie pewna...Z resztą sam widziałeś-odparła Jane
- Tak.Wiem...Ale trudno to wszystko pojąć
- Elijah.Ja..Muszę ci coś powiedzieć.Tylko proszę nie mów o tym Alice
- Dobrze.Co się stało? - popatrzył z troską na Jane
- Pamiętasz to zdarzenie w domu Alice kiedy drzwi same się otworzyły i to lustro?
- Tak.Pamiętam ale co to ma wspólnego ogólnie z tobą?
- Kilka minut później dostałam sms.Niestety numer się nie wyświetlił-powiedziała Jane po czym pokazała treść sms Elijah
                                                                     No proszę,proszę.Tacy młodzi a już alkohol w ręce?Na dodatek drzwi otwarte.Przeciez ktoś może wejść prawda? Następnym razem odwróćcie się w stronę szafy  Alice.Tam może być wielka niespodzianka.Nie koniecznie miła.I przepraszam za napis na lustrze,chciałam napisać go krwią ludzi ale niestety musiałem się zadowolić zwierzęcą.
- Co?? To musi być masochista czy co....Trzeba to zgłosić na policje -zerwał sie Elijah
- I co im powiesz? Hm.. Że podczas picia alkoholu otworzyły się drzwi?
- Masz racje.Ale co my teraz zrobimy.Jesteśmy w niebezpieczeństwie.Nie wiadomo co ten wariat chce zrobić.
-Boję się.Tak bardzo się boję.-powiedziała Jane po czym podkuliła i oparła się o ścianę
Przykucnąłem przy niej i lekko pogładziłem jej twarz.Wszystko będzie w porządku.Obiecuję.
Jane chwilę popatrzyła na Elijah i zbliżyła swoją twarz do niego.Chwilę patrzyli sobie w oczy aż w końcu ich usta się spotkały.
****************************************************************************
Przepraszam za dłuższą nieobecność ;) Mam nadzieje że sie podobał rozdział.Bardzo prosze o komentowanie :D